I kolejna myśl na temat rynku nieruchomości. Tym razem RCN.
Od około miesiąca dzieje się coś, co w dłuższej perspektywie może mieć równie znaczenie dla całego rynku co zmiana modelu Otodom. Tak nas w tym roku przywitała wiosna, że mamy takich zmian kilka.
Coraz łatwiej dostępne są dane o rzeczywistych cenach transakcyjnych nieruchomości, czyli tych wynikających z aktów notarialnych. Do tej pory większość osób widziała głównie ceny ofertowe z portali ogłoszeniowych. Teraz można już sprawdzić, za ile nieruchomości faktycznie się sprzedają.
I tu może być małe zaskoczenie dla Was – to bardzo dobra wiadomość dla rynku. Więcej danych oznacza większą przejrzystość i lepsze możliwości analizy. Dla wszystkich uczestników rynku. Podzielam tu narrację Waldemar Izdebski (warto go śledzić w social mediach).
Ale jest też druga strona medalu.
Sama cena transakcyjna to tylko kawałek historii. Nie mówi nic o standardzie mieszkania, motywacji sprzedających, historii negocjacji czy o tym, jak wyglądał proces sprzedaży. Nie wiemy też wielu podstawowych rzeczy: jaka jest technologia budynku, czy jest winda, jakie są strony świata, czy mieszkanie jest głośne albo ciemne, czy jest miejsce postojowe albo komórka lokatorska. A to wszystko realnie wpływa na cenę.
I tu pojawia się ciekawa rzecz.
System MLS – system wymiany ofert, który tworzą współpracujący ze sobą agenci nieruchomości, od lat gromadzi dużo szerszy obraz rynku. Oprócz samych ofert zawiera też informacje o procesie sprzedaży: zmianach cen, czasie sprzedaży, charakterystyce nieruchomości czy kontekście transakcji. Co ciekawe możemy też uzyskać informację o realnym poziomie zainteresowania daną ofertą (popycie).
To wiedza, która powstaje dzięki pracy agentów działających na rynku i współpracujących ze sobą w ramach MLS.
Portale ogłoszeniowe nadal są bardzo ważnym kanałem marketingowym i miejscem, gdzie można zobaczyć dostępne oferty. Natomiast MLS daje agentom dostęp do dużo szerszej wiedzy o rynku i pozwala lepiej rozumieć, co naprawdę dzieje się z cenami nieruchomości.
W praktyce oznacza to jedno.
Dobry agent pracujący w systemie MLS nie opiera się tylko na ogłoszeniach czy intuicji. Opiera się na danych z rynku i doświadczeniu wielu współpracujących ze sobą biur.
Rynek nieruchomości robi się coraz bardziej transparentny. A w takim rynku największą wartością staje się wiedza, współpraca i umiejętność interpretowania danych.
I właśnie na tym od lat opiera się idea MLS.
Jeśli będziecie kiedyś wybierać agenta nieruchomości, warto zadać jedno proste pytanie:
Czy pracuje w MLS.
Bo taki agent zwykle widzi dużo więcej niż tylko ceny ofertowe z portali czy pojedyncze ceny transakcyjne z RCN.